Strona Główna Ciekawostki Złoto północy dawniej…

Złoto północy dawniej…

1869

Złoto północy, czyli bursztyn, od wieków ceni się tak samo, jak szmaragdy, szafiry i rubiny, chociaż tak naprawdę, to bursztyn ma nad nimi ogromną przewagę. Nic, nawet diamenty, nie pachnie bowiem tak, jak bursztyn.
Rzymianie uważali jantar za skamieniały mocz rysia. Arabowie nazywali go anbarem, bo potarty, pachniał podobnie do ambry. Grecy z kolei zwali go świecącym kamieniem albo, ze względu na jego właściwości i kolor. Egipcjanie nazywali go sokalem, natomiast Słowianie – jantarem – od fenickiego słowa jainitar, czyli żywica morska.
Jako pierwsi nad Bałtyk przybyli Fenicjanie. Między XII a X w. p.n.e. szukali tam sucynitu. To od nich przejęliśmy nazwę „bursztyn”.
Rzymianie na jantarowym szlaku pojawili się znacznie później, bo dopiero w III wieku p.n.e. Ale to właśnie na terenie dzisiejszych Włoch działały słynne pracownie bursztynnicze.

Ile bursztyn był wart w starożytności?
W dokumentach można znaleźć wzmianki, że więcej niż niewolnik – mówi Joanna Grążawska z gdańskiego Muzeum Bursztynu. – Wyroby z bursztynu wręczano jako podarunki dyplomatyczne. Dostęp do niego mieli wyłącznie ludzie zamożni.

To całkiem naturalne, skoro bursztyn był sprowadzany do krajów z basenu Morza Śródziemnego aż z terenów dzisiejszej Polski.
A to nie dość, że wiązało się z ogromnymi kosztami, to było na dodatek bardzo niebezpieczne – podkreśla pani Grążawska.
Dziś bursztyn dalej jest w cenie, ale już większość z nas może sobie pozwolić na noszenie jantarowych ozdób. Idzie lato, a bursztyn świetnie komponuje się z opaloną skórą. Szczególnie polecamy duże, widoczne bransolety lub naszyjniki.

K.S.

Źródło: finanse.wp.pl
Fot. Galeria BiżuBizarre

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz