Strona Główna Ciekawostki Bursztyn spod strzechy, cz. I

Bursztyn spod strzechy, cz. I

753

Na Kurpiach, w dorzeczu Narwi, powstało bardzo bogate nazewnictwo ludowe związane z bursztynem. Wiązało się to faktem, że złoża bursztynu Kurpiowie mieli w „zasięgu ręki”.
Pojawienie się większych nagromadzeń bursztynu , zarówno w dnie rzek, jak i na nieznacznej głębokości na łąkach, mokradłach czy torfowiskach, a czasem nawet w lasach Puszczy Kurpiowskiej było początkowo owiane tajemnicą. Kurpiowska legenda o pochodzeniu bursztynu pod jednym względem przypomina mit o Faetonie (syn boga słońca Heliosa): bursztyn miał bowiem powstać z łez.
Bursztyn znajdowany na Kurpiach miał rozmaite nazwy, w zależności od barwy, przezroczystości, a także wyobraźni bursztyniarzy.
I tak oto opisany przez Stefana Żeromskiego „kapuściak” nie nastręczał problemów przy identyfikacji. Podobny nazywano po prostu „pasiastym” lub „słoistym”. „Miodowy” siłą rzeczy musiał być jak miód przezroczysty i jak miód rozmaicie żółty. Wśród całkowicie przezroczystych wymieniano również „cacko”, „ognik”, „płomyk”, lub „widny”, różniące się mniej lub bardziej intensywną barwą od żółtej do prawie czerwonej.
„Lodowy” był prawie całkowicie odbarwiony. Jeśli niektóre partie w przezroczystej bryłce były zamglone, rozróżniano z „chmurką”, „obłoczkowaty” lub „wełnisty”. „Jarzębaty” był nieprzezroczysty, najczęściej biały, nakrapiany ciemnymi plamkami, które tworzy rozproszona substancja organiczna. „Pierzasty”, również nieprzezroczysty, jest żółty w desenie, jakby w piórko barwne – jak pisał Adam Chętnik, etnograf pochodzenia kurpiowskiego. Całkowicie nieprzezroczysty bursztyn mógł się nazywać „kredowy”, „marmurkowy”, lub „mozaikowy”.
Nie tylko barwa bursztynu miała swoje nazwy, ale także jego naturalne formy. Nazwy były równie urocze, na przykład kropelki, krople, łzy, guziki, talerzyki, talerzyki, perełki, orzeszki, sopelki, świece itd.
Także gatunek bursztynu  był określany rozmaicie, w zależności od tego, do czego miał służyć.
Bursztyn „posagowy” był najokazalszy. Największe bryłki córki na Kurpiach, Mazurach i Kujawach otrzymywały w dniu swojego ślubu. „Walutowy” i „podatkowy” pełnił oczywiście rolę pieniądza, „kościelny” zaś był składany na tacę jako datek.
Były też bursztyny „pogrzebowe”. Babki pozostawiały na swoje pogrzeby bursztynowe naszyjniki. Z kolei „żałobny” najczęściej był podrabiany, jako że bardzo trudno było dostać całkowicie czarny bursztyn.
Na zakończenie informacja dla wszystkich spragnionych doznań smakowych: występował również bursztyn „leczniczy”, używany do między innymi do nalewek. Taką nalewkę można dostać i dziś. Ma ona prawdziwie „magiczne” działanie:
obniża ciśnienie tętnicze, wspomaga wydzielanie żółci, uspokaja, hamuje rozwój bakterii, ułatwia gojenie ran, aktywizuje układ immunologiczny, zapobiega tworzeniu się zmarszczek.

Polecamy!!!

Opracowała: Katarzyna Stępień

Źródło: Polska Opowieść o bursztynie, MUZA SA

Źródło zdjęcia: mistrzostwa.stegna.ug.gov.pl

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz